“Uczyńmy sobie imię”

7 01 2009

W opisie ks. Rodzaju odnośnie wieży Babel zauważyć można w miarę prosto, że motywacja dla tego przedsięwzięcia była “czynieniem sobie imienia” (Ks. Rz. 11,4).  Chcieli otrzymywać uznanie, pochwały, żeby innym zaimponować swoją pomysłowością  i umiejętnościami.  Niemal każdy człowiek jest zachęcony kiedy ktoś docenia jego pracę.  Natomiast wielu Chrześcijan (w tym liderów) chce otrzymywać wciąż jakieś pochwały i czuć się poprzez to dowartościowanymi za służenie Bogu.

Niedawno, ktoś życzył “mi” dużo osób w Zborze w Nowym Roku.  Choć doceniam ideę ponieważ jesteśmy powołani do zwiastowania ewangelii, powód dany w tym życzeniu jest zły.  Powinniśmy się cieszyć, jak aniołowie w niebie, gdy jeden grzesznik się upamięta ponieważ człowiek poznał Boga i jego grzechy zostały wybaczone a nie, że my możemy czuć się dowartościowani w służbie.  Służenie jest dla Chrystusa a nie dla nas.  Zresztą jest napisane:

“Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost.  Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg.  Ten, który sieje, i ten, który podlewa, stanowią jedno; każdy według własnego trudu otrzyma należną mu zapłatę.“  1 Kor.  3,6-8

Stwierdzenie “nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg” jest kluczowe.  Wielu, choć nie mówią tego otwarcie, szuka dowartościowania w ramach służby.  Czują się dobrze jeśli zborownicy i inni duchowni mówią, “super, jest ekstra u ciebie, wow… ten jest namaszczony, itd.”  Jeśli ktoś się nawraca czuje się dobrze, jeśli nie, wtedy czuje się źle.  Tacy są skłonni ochrzcić nieodrodzonych, żeby tylko statystyka była dobra.  Tacy ludzie często porównują się z innymi lub porównują jeden Zbór z drugim, żeby czuć, że “u nich jest najlepiej.”   Natomiast, jest to pewna forma “czynienia imienia” dla samego siebie.  Natomiast Nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa….tylko Bóg

Pamiętam parę lat temu, słyszałem w kazaniu pastora, w którym publicznie przyznał, że przez wiele lat służył, że budować własne ego choć nie był wcale świadomy tego. Dopiero kiedy doświadczył kryzysu w Zborze i nie miał, żadnego “podbudowywania lub zachęty” ze swojej służby uświadomił sobie, że dotychczas czynił swoje posługi bardziej dla siebie niż dla Boga. Pan chce sługi, którzy są pokorni i zupełnie zależni od Niego.  “Działacz”, który zna wszystkie “metody”, często okazuje się oszustem lub brakującym wielu aspektów prawdziwego chrześcijańskiego charakteru w swoim prywatnym życiu.

Czynienie sobie imienia, jest  jedną z głównych motywacji świata robienia czegoś, drugą  (razem z nią) są korzyści majątkowe. Pycha życia jest czymś bardzo złym,  często chowa się w niby “pobożności” lub “służbie” dla Pana.  Natomiast jak pleśnie w ścianie, prędzej czy później to wyjdzie na jaw.

“Nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg

Pastor Krzysiek





Nowy Rok, Stara Sprawa

3 01 2009

Niemal każdy podchodzi do Nowego Roku z jakimś postanowieniem formalnym lub nieformalnym bądź z koncepcją rozwoju życia duchowego lub doczesnego.  Często te pomysły mają charakter pozytywny, żeby życie z Bogiem lub z ludźmi było lepsze pod tym lub innym względem.  Między innymi to  jest właśnie powód dla którego Bóg dał nam gwiazdy na sklepieniu, żebyśmy oznaczali pory roku, dni i lata i żebyśmy uporządkowali nasze któtkie dni na tej ziemi (Ks. Rodz. 1,14).

W związku z nowymi pomysłami lub postanowieniami, mamy także nie zapominać o jednej sprawie, mianowicie mamy być czujnymi na punkcie własnej grzeszności i “ciała” (po grecku- SARX tj. element człowieczeństwa w każdym z nas).  Jeśli budujemy coś dla Królestwa Bożego i sami w własnym życiu przeciwstawiamy się tym wartościom, które zwiastujemy innym, to wszystko upadnie w gruz.

Pismo Święte mówi o Noem, że był “sprawiedliwym i nieskazitelnym wśród swojego pokolenia.” (Ks. Rodz. 6,9) ale trochę odpoczął sobie po potopie i upił się winem ze swojej winnicy (Ks. Rodz. 9,21).  Jego grzech także sprzyjał grzechowi jego syna.  Chyba nie trzeba tu pisać o Dawidzie z Batszebą, Salomonie z obcymi kobietami, Apostole Piotrze i 3 razy nie, Abrahamie z Hagar, Mojżeszu z skałą itd, itd.  Nasz grzech nigdy nie jest czymś “prywatnym” dotyczy innych bezpośrednio lub poprzez zgorszenie a także podważa to co osiągnęliśmy.  Bóg wybacza ale skutki zostaną, niestety nie jest inaczej.

“A tak, kto mniema, że stoi, niech baczy, aby nie upadł.” (1 Kor. 10,1)

Z postanowieniami Nowego Roku, nie zapomnijmy o ponownym oddaniu się Bogu w poświęceniu ponieważ, brak konsekwencji życia, tego co zwiastujemy powoduje zgorszenie,  zawalenie i bardzo przykre konsekwencje.

Pastor Krzysiek





Któż ostoi przed sądem Boga?

19 12 2008

“Któż przed Twym, Panie! sądem ostoi?

Niech usta moje chwalą Cię co dzień;

Zapomnij grzechy młodości mojej,

Jam słaby, nędzny przychodzień.”

Stefan Witwicki

TYLKO JEZUS ks. dr Alfred Jagucki str. 368






Prawda jednak jest prawdą- czy nam to się podoba czy nie

18 12 2008

W Księdzie Jonasza, nie podobał się prorokowi nakaz Boga aby pójść do Asyrii do Niniwy i zwiastować upamiętanie się, więc starał się uciec sprzed oblicza Pana do miejsca, gdzie Bóg nie mógłby go znaleźć (ks. Jon. 1,1-3).  Sam pomysł jest pozbawiony sensu, ale cóż człowiek się starał.  Popłynął okrętem z Jaffy w Izraelu i zamierzał pojechać do Tarszyszu (najdalszy znany punkt  w ówczesnym świecie znad Morza Śródziemnomorskiego) w dzisiejszej Hiszpanii.  Podczas podróży “Pan zesłał silny wiatr” (Ks. Jon.  1,4) i zaczęła się potężna i niebezpieczna dla okrętu burza i fale.  Kiedy marynarze usłyszeli od Jonasza, że to właśnie on ucieka od Boga, który stworzył morze i ląd, “bardzo się zlękli.” Natomiast to co się stało potem jest trudne do zrozumienia ale wyjaśnia pewną niedobrą i niebezpieczną cechę ludzką.

Jonasz powiedział:

“Weźcie mnie i wrzućcie do morza, a morze uspokoi się i zaniecha was, bo wiem, że z powodu mnie zaskoczyła was ta wielka burza.” Ks. Jon. 1,12

Natomiast dalej czytamy:

“Lecz mężowie wiosłowali, chcąc dostać się do brzegu, nie mogli wszakże, gdyż morze coraz bardziej  burzyło się przeciwko nim.” Ks. Jon. 1,13

Pomimo tego, że bardzo się zlękli Boga i byli także w ogromnym niebezpieczeństwie, nie usłuchali tego co mówił Jonasz.  “Robili swoje.”

Ile takich przykładów znamy z życia?  Kark ludzi jest często bardzo twardy.  Nie chcemy słuchać innych, już wiemy jak to zrobić i mamy coraz więcej problemów i głębszych utrapień.   Słuchanie i zastosowanie się do rad innych jest bardzo ważne pod warunkiem, że są to osoby kompetentne i w sprawach życia i wiary, są ludźmi wierzącymi.  Psalm 1 ostrzega, żebyśmy nie słuchali rad bezbożnych.  To dotyczy spraw życia i wiary, owszem jeśli mój samochód potrzebuje naprawy, mechanik nie musi być osobą wierzącą.

Słuchanie i zastosowanie się do rad innych jest trudne bo jesteśmy pyszni, już wiemy w co wierzymy lub czego pragniemy i nie chcemy nic tu zmienić.  Myślimy, że już “wiemy” najlepiej.  Z tego powodu Pan daje swojemu Kościołowi liderów i Nowy Testament określa jak ma wyglądać ich życie, żeby (między innymi) mogli coś powiedzieć, żeby nam pomóc (1 Tym. 3,1-7).  Mają także zdać sprawę za to przed Bogiem.  Dlatego Słowo Boże ostrzega:

“Bądźcie posłuszni przewodnikom waszym i bądźcie im ulegli; oni to bowiem czuwają nad duszami waszymi i zdadzą z tego sprawę.” List do Hebrajczyków 13,17

Nie chodzi tu o “władzę” nad duszami lecz czuwanie nad dobrem wiernych.  Dobra rada w sprawie życia i wiary jest dla nas dobrym głosem obiektywnym z perspektywy biblijnej i doświadczenia życia. Często natomiast nie checmy tego słuchać a tym bardziej zastostować rad innych i wtedy jesteśmy skłonni do niewyobrażalnych problemów w życiu.  “Robimy swoje.”

Problem także polega na tym, że prawda i tak jest prawdą, czy nam to się podoba czy nie. Ci marynarze i tak kontynuowali wiosłowanie lecz bez efektu.  Kiedy pastor lub starszy Zboru zwraca uwagę na coś i nie chcemy tego słuchać, wcale nie oznacza to, że wyjdzie nam to ku dobremu.  Jeśli mówili prawdę i tak to się spełni, czy chcemy czy tego nie chcemy.  Są pewne prawdy, których nie da się przeskoczyć. Ożenisz się z osobą niewierzącą i nie będziesz miał chrześcijańskiego związku małżeńskiego,  oddalasz się od społeczności z powodu pracy lub czegoś innego i za jakiś czas będziesz bardziej podobny do świata.  Jeśli wierzysz w fałszywą naukę za jakiś czas będziesz rozczarowany bo i tak nie była ona prawdą.

Chodzi tu o problem charakteru człowieka.  Zmysłowy człowiek jest hardy. Natomiast człowiek faktycznie prowadzony Duchem Bożym jest łagodny (Gal. 6,23).  Wierzący “twardziel” jeszcze nie nauczył się pokory i jest skazany na ciężkie doświadczenia życiowe, żeby Bóg mógł wykorzenić tę cechę z jego charakteru.

Prawda i tak jest prawdą, bez znaczenia jest co ja na to. Starać się dopłynąć do brzegu, kiedy Pan działa przeciwko tobie to bezsens bo i tak nie dopłyniesz, czy tobie się podoba czy nie.

Prawda jednak jest zawsze prawdą.

Pastor Krzysiek





Oby tak zawsze było wśród Chrześcijan

17 12 2008

“Niech znajdą upodobanie słowa ust moich i myśli serca mego u Ciebie, Panie, Opoko moja i odkupicielu mój!”
Psalm 19,15





Pycha: Ten diabelski grzech

17 12 2008

W księdze Abdiasza wyraźnie można zobaczyć, że PYCHA powoduje upadki spowodowane przez Samego Boga. Edomici, dołączyli się do wrogów Izraela i wspólnie zaatakowali Judę.  Myśleli, że mogli tak zrobić bezkarnie.  Przez proroka, Bóg rzekł “Pycha twojego serca zwiodła cię, który mieszkasz w rozpadlinach skalnych, swoją siedzibę umieściłeś wysoko, myśląc w swoim sercu: Kto mnie sprowadzi na ziemię?” Ks. Abd. 3

Pycha w każdej formie powoduje podobną Bożą reakcję.  Pycha niszczy naszą społecznośc z Bogiem. Pycha sprawia, że zapominamy kto jest kim, kto dał komu co.  Mamy wysokie domniemanie o sobie z powodu tego, na co w ogóle nie  zasłużyliśmy, czyli własne pojednanie i społeczność z Bogiem.  Zwodzimy się także, że jakoś “my mamy plecy” u Boga jakby inni tego dostępu nie mieli.  Salomon nam przypomina “Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną.” Przy. Sal. 16,18

Pycha jest tym pierwszym grzechem, który spowodował upadek przeciwnika Bożego.  Kiedy postępujemy pysznie, postępujemy po diabelsku (Ks. Ez. 28,13-17).  Pycha ma wiele form, pycha rasowa, pycha zawodowa, pycha osiągnięć, pycha narodowa i najgorsza forma to pycha duchowa.   Dlaczego pycha duchowa jest najgorszą formą?  Ponieważ, ona zapomina, że nie byliśmy w stanie uratować samego siebie od gniewu Bożego i Chrystus Sam przyjął karę za nasz grzech.  Wszystko co otrzymaliśmy od Boga jest wynikiem Jego łaski, hojności i miłosierdzia.  Kiedy myślimy jak Edomici “Kto mnie sprowadzi na ziemię?” nasza społecznośc z Bogiem jest zerwana i Pan sam (jak On uczynił z praojcem pychy) zrzuca nas na ziemię, żeby doprowadzić nas ponownie do pokuty i prawdziwej, pokornej pobożności.

Pastor Krzysiek





Modlitwa poranna ks. Marcina Lutra

16 12 2008

“Dziękuję, Ci Ojcze mój niebiański, przez Jezusa Chrystusa, Syna Twego umiłowanego, żeś mnie tej nocy strzegł od wszelkiej szkody i niebezpieczeństwa, i proszę Cię, racz mnie i dnia dzisiejszego strzec od grzechów i wszytkiego złego, żeby Ci się wszelkie sprawy i życie moje podobać mogły. W ręce Twoje polecam ciało i duszę, i wszystko. Duch Twój Święty niech rządzi mną, anioł Twój niech będzie ze mną, aby zły wróg nie miał żadnej mocy nade mną! Amen”

Codzienna Modlitwa Poranna ks. Marcina Lutra

Śpiewnik Ewangelicki, Wydawnicwo Augustana str. 1622